środa, 21 marca 2012

Nowe imię Marysi

Mania ma zwyczaj mówić o sobie w formie męskiej.
Tata do Marysi: A Ty jesteś chłopczyk czy dziewczynka?
Marysia: dziewczynka!
Tata: a jak masz na imię?
Marysia (po chwili ciszy): ZAPAŁECZKA!

I wszystko jasne ;)

wtorek, 20 marca 2012

W obronie brata ;-)

Ja do Kosmy: no stary...teraz to dałeś czadu!
Gaba (oburzona): Mamo! On nie jest stary! Jest nowy! To nasze nowe dziecko!

No!

poniedziałek, 12 marca 2012

Nie Marysia

Tata: hej, Marysia!
Marysia: nie jestem Malysia!
Tata: nie? A kto?
Marysia: Klolewna!!!

:)))

czwartek, 8 marca 2012

No tak..

Ranek. Mąż bierze Kosmę do przewijania. Dziewczyny biegną za nim.
Ja: dziewczynki! Może zostaniecie ze mną, poprzytulamy się.
Gaba: mamo...przecież jestem położną. Muszę wiedzieć co się robi z dziećmi!

Porodowo

Zaczął się poród. Kiedy dziewczyny wstaly miałam już skurcze co 3 min i nieźle mi to dawało w kość.
Dziewczyny traktowały to zupełnie na luzie szczęśliwe, ze niedługo zobaczą Malucha.
Gaba siedzi przy śniadaniu i widzi jak chodzę po domu co jakiś czas przystając na czas trwania skurczu.
Gaba: mamo, boli? Ciepłe pestki wiśni sobie przyłóż.

******

"Ciocia" położna pomaga Gabie sie ubrać, bo pora żeby wyszły z domu, a ja żebym mogła spokojnie urodzić.
Gaba: wiesz ciociu...tak sobie myślę...ze mała położna powinna patrzeć jak duża położna bada mamę. W końcu jakoś muszę się tego nauczyć!

piątek, 2 marca 2012

W oczekiwaniu...

Usiadłam sobie na piłce porodowej, bo mi po drodze było. Gaba weszła akurat do pokoju
Gaba: o matko! Znaczy mamusiu! Ty rodzisz!

Taaa....

Królestwo się powiększa...

Gaba (tuląc do siebie lalki): książe! Książe! Urodziłam nam trojaczki! Zajmij się nimi, muszę odpocząć po porodzie. Babcia (czyli ja...) Ci pomoże!

Nowy podział ról

Gaba: mamo! Tato już nie jest tatą.
Ja: nie?! A kim?!
Gaba: księciem. MOIM! Ja jestem królewną. Ty możesz być Królową Matką! Ale śniadanie do łóżka to Ci będziemy dawać dopiero jak urodzisz dzidziusia!

poniedziałek, 20 lutego 2012

Expose

Gaba: mamo! Cały dzień zajmuję się sama sobą (a po prawdzie to 2h kiedy miałam gościa, a Gaba milion spraw do mnie).
Teraz usiadłaś na kanapie i nic nie chcesz robić! To niesprawiedliwe i tak być nie może. To się musi zmienić!
Jestem zła!

O!
Matko wyrodna! ;)))

Dbanie o innych ;)

Nastał dzień porządków. Idąc do łazienki mówię:
- dziewczyny idę sie umyć. Może w tym czasie zaczniecie sprzątać?
Gaba: nie mamo, poczekamy na Ciebie. Nie chcemy Ci odbierać przyjemności.

Cóż...

Krytyka

Narysowałam dla Gaby konia. Gaba patrzy dłuższą chwilę po czym oznajmia:
- mamo...ale ten koń wygląda jak babcia...

Hmmmm...

czwartek, 2 lutego 2012

W obronie kota

Mój mąż zostawił na talerzu kotleta. Którym uraczył się kot...
Tata: Mysza! (to nasz kot) bo cię zaraz na balkon wystawię no!
Gaba: ależ tato! Tam jest bardzo zimno! Mysza na pewno nie chciała sprawić Ci przykrości. Ona po prostu zrobiła Ci niespodziankę!

Matko, jakie to proste....

Nowa część ciała

Nazywamy z Maryśką części ciała dotykając odpowiedniej
Ja: a to co jest?
Mania: pięta!
Ja: a to?
Mania: nos!
Ja: a tutaj?
Mania: pupa hahaha
Ja: a tu? (przejeżdzając palcami po wnętrzy stopy)
Mania: gili gili gili!!!! :-)))))

niedziela, 29 stycznia 2012

O telewizji

Gaba:: mamooo! A mówiłaś, że będziesz w telewizorze.
Ja: no będę, jutro.
Gaba: a jak Ty do niego wejdzesz? Wskoczysz jak Tytus do obrazu?

:-))))))


Dla zainteresowanych - Marek Koparek z siostrą i matką ;-)
http://dziendobry.tvn.pl/video/reni-jusis-o-tym-dlaczego-warto-karmic-piersia,1,newest,18740.html

sobota, 21 stycznia 2012

Poznajmy się

Ja: Gabrysiu dziś będziemy mieć gościa. Przyjedzie do nas taka Pani, która bardzo lubi dzieci i umie z nimi rozmawiać.
Gaba: hmmm....no to ja z nią chętnie porozmawiam! Bo przecież ona mnie nie zna.
Ja: no troszkę Cię zna Gabrysiu ;-)
Gaba: nie mamo. Może widziała mnie na zdjęciu, albo wie co kiedyś powiedziałam, ale nie wie jaką jestem osobą!

piątek, 20 stycznia 2012

Piosenka o brudzie :)

Twórczośc własna Gaby na melodię zwrotki Arki Noego "Święty uśmiechnięty" czyli "taki duży, taki mały, może świętym być"

Gaba śpiewa:
Kto się nie brudzi
Ten się łuuuudzi,
że każdy brudny
chodzi smutny!

:)))))

poniedziałek, 16 stycznia 2012

czwartek, 12 stycznia 2012

Gra w karty

Gaba z Manią grają w karty. Gaba rozdaje.
- dla mnie, dla Ciebie,dla mnie, dla Ciebie, dla mnie, dla mnie, dla mnie, dla mnie...o Czarny Piotruś! dla Ciebie. Dla mnie, dla Ciebie, dla mnie, dla mnie, dla mnie.....

;-)))))

środa, 11 stycznia 2012

Podstawowe prawo ;-)

Ja: kurcze dziewczyny! Prosiłam Was żeby przez jeden dzień był porządek, no! Swój pokój zostawiłyście czysty, za to w salonie jest sajgon...!

Gaba: ale mamoooo! Gdzieś ten bałagan przecież musimy robić!

poniedziałek, 9 stycznia 2012

U fryzjera

Gaba jest fryzjerką.
- Proszę Pani! (to do mnie). Jak ten Pan (to o tacie) tej małej klientce mył pupę (to o Marysi) to ja znacząco zamachałam lokówką i powiedziałam, że klientek bez majtek nie przyjmuję!!!

No!

wtorek, 3 stycznia 2012

Siostrzane dialogi

Dziewczyny dorwały swoje wózki dla lalek, wsadziły w nie "dzieci" i chodzą po domu udając spacer.
Gaba: Marysiu, będziesz Ewa?
Mania: nie, Malysia.
Gaba: Marysiu, ale bądź Ewa!
Mania: nie! Malysia!
Gaba(ze stoickim spokojem): Marysiu...jesteś Ewa!!!
Mania: nie jestem. Jestem Malysia!
Gaba: no dobrze....Ewo! A czy Twoje dzieci są chore?
Mania: nie!
Gaba: no tak, jak są chore to trzeba od razu do lekarza,chodź idziemy!

I tak to Gaba respektuje zdanie innych ;-)

Kołysanka dla Marysi

Biorę Marysię do wieczornego usypiania. Zazwyczaj śpiewam jej Cichą noc, bo lubi.Siadamy na łóżku.
Mania: mamo! śpiewać! kołyskę!
Ja: A co Ci zaśpiewać?
Mania (uśmiecha się szelmowsko): STO LAT!!!!!!!!

Bo grunt to dobra kołysanka ;-))))))
:))))))))))

niedziela, 1 stycznia 2012

Lektura

Siedzimy z mężem na kanapie i czytamy książki. Dziewczyny biegają po mieszkaniu, aż Gaba siada koło nas, bierze jakąs ksiązkę i "czyta". Mania śpiewa, my z mężem wymieniamy jakieś uwagi.
Gaba: proszę żebyście byli cicho! Czytam ważną lekturę i muszę się skupić. To naprawdę ważna sprawa.

Patrzę jaką ksiązkę wzięła i "czyta".
To "Kryzys narodzin"....

Cóż...w końcu położna ;-)

Kolęda

Gaba śpiewa kolędę:

Li li li li laj, moja perełeczko
Li li li li laj, moja choineczko....

Li li li li laj mój Ty kotleciku
Li li li li laj niebieski dzienniku.

Uznała, że oficjalna wersja jest "nudna"...

niedziela, 25 grudnia 2011

Gula w gardle


Wigilia.

Dziadkowie, moj brat z rodziną, a w tym ukochany towarzysz zabaw Gaby, moj bratanek, rok starszy od Gabrysi Kamil.

Prezenty, spełnione marzenia i ogólny szał. Po pierwszej, drugiej i nawet trzeciej euforii babcia pyta Gabe, w kontekście prezentów:

- Gabusiu a z czego tak najbardziej, ale naaaajbardziej sie cieszysz?

Gaba (po chwili zastanowienia): ze Kamil mnie kocha

czwartek, 22 grudnia 2011

Szczepan

Gaba: mamusiu! A co to jest Szczepan?
Ja: to imię męskie.
Gaba: dla kraba?
Ja: ?! yyy niekoniecznie... po prostu imię dla chłopca.
Gaba: ale czy ten chłopiec jest krabem?
Ja: nie...jest chłopcem. Dlaczego miałby być krabem?!
Gaba: oj mamo....bo krab szczypie! Więc Szczepan to imię dla kraba! Bo szczypie. Od razu wiedziałam! Co Ty mi opowiadasz, no!


yyyy...

niedziela, 18 grudnia 2011

Zawód wybrany

Gaba: wiesz mamo....nie chcę być już baletnicą.Ani wróżką. Będę położną!
Ale taką mądrą! Bo wiesz...są takie położne, które mówią mamom w szpitalach różne niemądre rzeczy, no że nie mogą karmić albo, że cycusie złe. Ja będę mądrą położną! Mamy będą dzwonić, a ja im będę mówić, że mogą jak chcą!

Gaba laktacyjnie ;-)

Właśnie skończyłam rozmowę telefoniczną z pewną zaniepokojoną mamą malutkiego człowieka. Rozłączam.
Gaba: Mamo! Ja też chciałam porozmawiać z tą Panią!!!!
Ja: ojej, nie wiedziałam...a co byś jej powiedziała?
Gaba: hmmm...że może synka karmić swoim mlekiem ile chce, robić z nim co chce byle tylko była spokojna!

piątek, 16 grudnia 2011

Mańka wymaga

Mania spróbowała mojej kawy zbożowej.
Następnego dnia budzi mnie o godz 6.45.
Snuje się z nią do wc, potem znów snuję sie do sypialni.
Drepcze za mną mały półtoraroczny człowiek, ziewa i mówi:
- Mamo! Kawa dla Malysi!!!

Domowy terror ;-)

Robię obiad. Przybiega Gaba.
- Mamo! Mamo! Są już kluski, dasz mi jeść?!
- Nie. Jeszcze 3 minuty, bo się gotują
Gaba (ze łzami w oczach i w absolutnej rozpaczy): O nie! Będziesz nas głodzić!!!!!!

piątek, 9 grudnia 2011

Znajomość siebie ;-)

W trakcie obiadu rozmawiamy o tym, że zaraz po zjedzeniu idziemy do ulubionej cioci. I że ta ciocia upiekła ciasto.
Gaba: maaaaamoooo! Ale mam pełny brzuszek! Najedzony!
Ja: o kurcze...to jak się tk najadłaś to gdzie Ci się to ciasto zmieści?
Gaba ogląda się przez chwilę dokładnie, patrzy i mówi:
Gaba: zmieści się zmieści. Pójdzie w biodra!!!


:-)))))

Świąteczne rękodzieło



Na choinkę

Dzieła cz. 2



Dziadek

Dzieła Gaby



1.Matka, czyli ja

sobota, 3 grudnia 2011

Koronny argument ;-)

Szykujemy obiad.
Gaba: maaaamoooo....a czy po obiedzie dasz mi to ciasto co dziadek przyniósł dla Ciebie?
Ja: Gaba, nie wiem, nie zastanawiałam się nad tym. Na razie skupmy się na robieniu obiadu
Po chwili ciszy
Gaba: wiesz mamo....dobrze jest się dzielić. Jak człowiek się dzieli to jest szczęśliwy.
Ja: tak to prawda córeczko!
Gaba: Dlatego mamo, powinnaś dac mi i Marysi to ciasto po obiedzie!

środa, 30 listopada 2011

Służba

Gaba (która porzuca rzeczy tam gdzie akurat stoi, nawet jeśli to najmniej odpowiednie miejsce) do Mańki (która wszystko odkłada zawsze na miejsce z wrodzonej miłości do porządku, a tu przypadkiem upuściła kredkę na podłoge):
- Marysiu!!!! A to co?! Podnieś to natychmiast! W tym domu nie ma służby....(i po chwili zastasnowienia)... przynajmniej dla Ciebie!!!!

Padłam ;-)

wtorek, 29 listopada 2011

Mądra córka


Bylo trudno. Ja się zdenerwowałam, podnioslam głos, Gaba płakała. Po jakimś czasie.

Ja: Gaba, przepraszam za krzyk.

Gaba (po chwili ciszy): mamo...nie lubie jak krzyczysz. Mogłaś powiedzieć, ze Ci trudno i nie możesz zrobić tego co ja chcę. Wtedy bym nie płakała. Bo jak krzyczysz to ja nie przestanę płakać, jestem dzieckiem.

sobota, 26 listopada 2011

Zęby mleczne

Ja: Gaba, Ty masz zęby nieumyte. Chodź myjemy.
Gaba: mamo! Ale ja mam zęby mleczne! Czyli z mleka! A sama mówiłaś że mleko mamy działa przeciwko próchnicy!!!

czwartek, 24 listopada 2011

Deser

Gaba: mamo! A czy po obiedzie będzie deser?
Ja: Gaba. Nie jemy dziś ciasta. Po wczorajszej rozpuście brzuchy nas wszystkich bolały!
Gaba (ze znudzeniem): oj mamo....ale mi chodziło o jabłko!!!!


Konflikt komunikacyjny pokoleń ;-)

środa, 23 listopada 2011

Ten tata...

Jakiś czas temu Gabrysiu utłukła się gipsowa figurka dziewczynki, głowa jej odpadła...

Gaba: mamo! Tę głowę trzeba przykleić!
Ja: tak, masz rację. Musisz znów przypomnieć tacie, bo on ma tyle na głowie, że zapomina...
Gaba: przypominam, przypominam...a on z uporem maniaka robi coś innego!

;-))))

Głowa przyklejona ;-)

Szczodra...

Gaba bawi sie z dziadkiem.
Gaba: Dziadziuniu, chcesz zupy?
Dziadek: tak, poproszę!
Gaba: a nie ugotuję Ci! Będę Cię głodzić!

yyyy....

niedziela, 13 listopada 2011

Bo grunt to dobra wskazówka!

Gaba, leży już w łóżku: Mamo, przyniesiesz mi pić?
Ja: Jasne, a gdzie jest Twój kubek z Kubusiem?
Gaba: jak znajdziesz to będziesz wiedziała!

No! ;-)

Hmmm

Gaba: maaamoooo! A jak będę miała męża to będziemy mieszkać gdzie indziej, prawda?
Ja: prawda.
Gaba: a gdzie, tam gdzie Wy?
Ja: Gdzie to nie wiem, ale na pewno nie z nami :)
Gaba: Dlaczego?!
Ja: Bo to jest tak, że im człowiek starszy tym mniej chętnie mieszka z rodzicami.
Gaba (z absolutnym przekonaniem): To niemożliwe!

:-)))

środa, 9 listopada 2011

List do pradziadka

Gaba siedzi i z zapamiętaniem stuka "ważne sprawy" na komputerze.
Gaba: mamusiu! Napisałam list do pradziadka! (pradziadkowie już daaawno nie żyją) Żeby mnie kochał! I żeby mu nie było smutno w Niebie!!!

Uwielbiam jej wrażliwość... :)

Budżet

Gaba bawi się w ostatnio ulubioną zabawę, czyli policjantów i złodziei ;-)))
Ona jest policjantem, Mańka za nią biega jako policjantka, a ja mam dzwonić po policję i prosić o interwencję. Najlepiej żeby to był jakiś wyimaginowany złodziej, za którym latają po całym mieszkaniu ;-)))

Biegają tak już dłuższą chwilę.
Gaba: czy to Pani dzwoniła po interwerencję?
Ja: tak! Panie policjancie! Mundur Pan ma, a buty? (bo biegały boso)
Gaba: niestety nie mam, nie starczyło pieniędzy!

Ot i cała prawda o polskiej policji... ;-)

Seria trudnych pytań

- Mamusiu a czy Bóg umie latać?

- Mamusiu a czy Bóg ma ręce?

- Mamusiu a czy Bóg umie mówić?

- Mamusiu a jak się myśli?


A ja się martwiłam, ze ona mnie kiedyś o zgadnienia z fizyki zapyta.... ;-)))))

poniedziałek, 7 listopada 2011

Na dobranoc

Gaba lubi żeby jej mówić co mogłoby jej się przyśnić.
Wychodzimy od babci, w czasie Bardzo Mocno Już Po Kolacji
Gaba: babciu! A co ma mi się śnić?
Babcia: hmm...piękna księżniczka na łące pełnej kwiatów z kolorowymi motylami dookoła...
Gaba: hmm...a może lepiej babciu policjant, co?

;)))

poniedziałek, 31 października 2011

Wyskoki Maryśki ;)

Trwa ulubiona zabawa naszej Mary, w powtarzanie słów.
Ja: miś
Mania: miś
Ja: koń
Mania: koń
Ja: Marysia
Mania: Malycha
Ja: dziadziuś
Mania: dziaDZIuś
Ja: Kocham Cię!
Mania: kupa
Ja: Kocham Cię....
Mania: kupa
Ja: Maryś...kocham cię!
Mania: kuuuuuuupaaaaaaaaaaa!

Cóż....

Kobieta wie!

Zrobiłam ukochaną mrożoną kawę Inkę.
Gaba siedzi na krześle, miesza, pije przez łyżeczkę-słomkę, delektuje się i mówi:
- wiesz mamo...bardzo dobrą mi tę kawę zrobiłaś. Jak tak piję i się zrelaksuję to już nie będę się denerwować na Mariolkę!

niedziela, 30 października 2011

Srodek nocy jest...

3 nad ranem. Słyszę sceniczny szept.
Gaba: Tatooooo. Taaaatooooo.
Ja: Gabuś tato spi, co jest?
Gaba: nudzi mi się.
Ja: Gaba jest środek nocy! Nie ma co się nudzić. Teraz się śpi!
Gaba: no tak...ale jak tak leżę i spię to mi się nudzi...

piątek, 28 października 2011

Plany na przyszłość

Gaba: tato...co to jest Piwoteka Narodowa?
Tata: to taki lokal, w którym można się napić wysokiej klasy i dobrej jakości piwa.
Gaba: hmmm...wiesz...jak będę miała mężczyznę to będę z nim tam chodziła!

?!?!?!

Wzruszające

Gaba: wiesz mamusiu....za każdym razem jak patrzę na Twoją buzię to chce Ci coś powiedzieć.
Ja: tak? a co?
Gaba: że bardzo Cię kocham!

poniedziałek, 24 października 2011

Natura dziecka

Gaba zniknęła gdzieś w mieszkaniu. Trwa niepokojąca cisza.
Tata: Gaba...
Gaba: mhm...
Tata: Gaba gdzie jesteś i co robisz?
Gaba: nic tato (to jest najbardziej niepokojąca odpowiedź)
Mój mąż wstał i poszedł w miejsce skąd dochodził dźwięk.
Tata: o matko Gaba! Co Ty robisz z tą wodą?!?!
Gaba (ze stoickim spokojem): eksperymentuje tato. Taka jest natura dziecka, nie wiesz?

Kwestia imienia

Gaba: mamusiu co to jest "Kamilka"?
Ja: Imię dla dziewczynki.
Gaba: o! to dla mnie?!
Ja: no ale Ty już masz imię. Gabrysia.
Gaba: ja nie wiem kto mi takie imię wymyslił...ja jestem Kamilka!

******

Ja: Gabrysiu, chodź na chwilę.
(cisza)
Ja: Gaba! No chodź.
(cisza)
Ja:Gabucha gdzie Ty jesteś, chodź do mnie, sprawę mam!
Gaba: tu nie ma Gabrysi, mamo. Jest Kamilka. Pamiętaj.


Trudne czasy nastały ;-)))

wtorek, 18 października 2011

Warunek podstawowy

Wracamy skądś. Mańka dzielnie maszeruje, a Gaba marudzi, że chce na ręce.
Ja: Gabrysiu, nie mogę Cię wziąć. Muszę dbać też o Malucha w brzuchu, nie tylko o Ciebie.
Gaba: tak, tak...o Malucha, o Marysię, o mnie, o tatę, o mnie....
Ja (pod nosem): o siebie...
Gaba: no i o siebie! Żebym ja miała więcej miłości!

Siostrzana miłość

Mania śpi. Gaba gdzieś zniknęła. Za chwilę słyszę, że Mania już nie śpi... :/
Ja: Gaba...dlaczego obudziłaś siostrę?
Gaba: bo ja po prostu musiałam, ale to musiałam wiedzieć czy ona mnie kocha!
Kochasz mnie Marysiu?

Znawczyni

Gaba: mamusiu jesteś zmęczona?
Ja: Trochę tak. A dlaczego pytasz?
Gaba: a bo tak mi wyglądasz. Masz takie oczy zmęczone. Jak struś!


Hmm...

piątek, 7 października 2011

Matka (wszystkich) karmiąca

Gaba: Mamusiu a jak ja byłam mała to zjadałam z cycusia?
Ja: tak. Tak jak Marysia teraz i razem z Marysią też.
Gaba: a jak Maluszek się urodzi to też będzie zjadał?
Ja: no pewnie.
Gaba: i Marysia też?
Ja: jeśli będzie chciała nadal to też.
Gaba: a jak tata był mały to kto go karmił?
Ja: babcia Henia.
Gaba (kompletnie zszokowana): a dlaczego nie Ty?!?!?!?!


;-)))

poniedziałek, 3 października 2011

W warzywniaku

Poszłyśmy z dziewczynami po zakupy warzywno-owocowe.
Pani Klientka (za nami): Oooo...Pani Janeczko (to do sprzedawczyni), widzę, że mąż obiad przyniósł, odgrzewa, pani to dobrze!
Pan Sprzedawca: A ona jeść nie chce i narzeka!
Pani Janeczka: a bo jem i tyję. Już mam 10kg do przodu!
Gaba (z oburzeniem): Paranoja!

:))))

wtorek, 27 września 2011

Wiara dziecka

Spięcie dziś z Gabą miałyśmy. Dość ostre i to ewidentnie ja przegięłam.
Mańka usnęła na drzemkę, a my w łazience.
Ja: Gabryś przepraszam Cię za moje nerwy.
Gaba (tuląc się do mnie): ja też Cię mamusiu przepraszam.
Ja: wiesz...jakaś nerwowa dziś jestem, trudno mi. Pomożesz mi?
Gaba: pewnie mamo! I wiesz, pamiętaj...(tu nastała chwila zadumy i bardzo poważny ton) Pan Jezus się Tobą opiekuje i czuwa. On rozumie.

Ona jest chwilami bardziej dojrzała ode mnie....

Filozofia życiowa Gaby ;-)

Mania trzyma w rękach ogólnodostępną lalkę i ściska aż brak jej tchu ;)
Tata: tak Marysiu, to Twoja lala, nikt Ci jej nie zabierze.
Gaba: NASZA tato!
Tata: no tak, wasza....
Gaba (jakby nie słysząc rodziciela): nasza czyli MOJA!

:-)))))))

niedziela, 25 września 2011

Debiut Maryśki

Nasza Maryśka (15 m-cy) gada. Nie po swojemu tylko normalnie, zrozumiale dla obcych i powoli zaczyna budować zdania. Marysia także, w odróżnieniu od Gaby (która dziką miłością pała do babci) jest szaleńczo zakochana w dziadku.
Wróciliśmy od dziadków. Mocno spóźnieni, więc kąpiel ekspres i szykuję Mańkę do snu.

Ja: Mania idziemy spać.
Mania: nie.
Ja: a na mleczko idziemy?
Mania: nie.
Ja: no jak to?!Na cycusia nie idziemy?
Mańka (ze stoickim spokojem): nie.
Ja: to gdzie idziemy?
Mania: do dziadzi!!!! TAAAAAAAAAAAAAAAK!!!!!

;-)))))
Padła w 10 minut ;-)

Nadal piersiowo ;-)

Jesteśmy u dziadków.
W trakcie obiadu Gabie "dzwoni" telefon.
Gaba: halo...no cześć...no dobra, jak się wyśpię. No tak koło trzeciej. No to paa. (rozłącza się i mówi): jak się wyśpię to przyjdzie położna.
Babcia: do Ciebie?!
Gaba: tak
Babcia: a coś się stało?
Gaba: kanalik mi się zatkał....

środa, 21 września 2011

Ekspertka

Jemy śniadanie rodzinnie.
Gaba: kurka...telefon mi dzwoni (wyciąga starą, nieczynną komórkę) "Halo....o cześć! Tak...tak...mhm...a boli Cię jak zasysa czy cały czas? No tak...wiesz co? Ja teraz robię placki ziemniakowe. Jak skończę to Ci tę pierś obejrzę. No nie..muszę ją zobaczyć...No to może o dwunastej, po Kościele? Nie...o czternastej to ja śpię. No dobra. To oliwą posmaruj. No z oliwek! To pa!

czwartek, 15 września 2011

Pasikonik

Jedziemy autem.
Gaba: mama! Patrz! Pasikonik!
Ja: gdzie??? (w zdumieniu absolutnym jak ona z poziomu samochodu dojrzała pasikoika???!)
Gaba: no tu! Pasię się konik! Pasikonik!

Zdolna ta moja 3latka ;-)

Znawca tematu ;-)

Gaba (znowu) zabrała Maryśce kredki.
Ja: Gaba! Idź je oddaj! Mańka rysuje, a Tobie nie są teraz przecież potrzebne.
Gaba oddała, wraca i pyta: mamo...jesteś zła?
Ja: Zła nie, raczej zniecierpliwiona. Bardzo nie lubię jak zabierasz Mańce rzeczy, którymi ona się właśnie zajmuje.
Gaba (z miną eksperta i lekkim znudzeniem): Bo widzisz mamo...tak to już jest z dziećmi...

Spacer

Gaba wraca ze spaceru po okolicznym parku z tatą (i Mariolką oczywiście)
Ja: i jak Gabuś? Mariolka Ci spała, znalazłaś jakieś kasztany?
Gaba: nie. Ale widzieliśmy foki.
Ja: ?! Foki?!
Gaba: tak foki mamo. Dwie.
Ja: Aha...byłam przekonana, że foki to raczej w wodzie...
Gaba: żywe tak. Ale te były nieżywe.
Ja: ?!
Gaba: i pan polewał je wodą i okładał mokrymi ręcznikami. A one chrapały. Tak głośno, że Mariolka nie mogła zasnąć no!

I wszystko jasne...

niedziela, 4 września 2011

Miłość absolutna


Wybierałyśmy sie z Gabą ną ślub mojego dalekiego kuzyna.Gaba bardzo to przeżywała, bo babcia jej szczegółowo opowiadała o przebiegu wydarzeń od poznania się ludzi do ożenku i rodzenia dzieci. Włącznie z tym że w domu ceremonię odgrywały, a Gaba latała w moim welonie. W dniu ślubu była tak przejęta, że prawie nie jadła i nie spała. W Kościele stała z przodu bardzo uważnie wszystko obserwując.

Wracamy do domu.

Ja: no i jak córuś, podobało Ci się?

Gaba: TAK!!!

Ja: a co najbardziej?

Gaba (bez sekundy zastanowienia): BABCIA!

:)))

poniedziałek, 29 sierpnia 2011

To co najważniejsze ;)


Modlimy sie rodzinnie przed snem.

Gaba: mamo, ale ja nie chce dziś sie na głos modlić.

Ja: nie musisz. Modlitwa często odbywa się w milczeniu. Pan Bóg i tak ją słyszy, bo On wie co dzieje się w naszych sercach i myślach

Gaba: I CYCUSIACH!

Lekcja anatomii


Gaba siedzi na wc i ją na przemyślenia wzięło.

Gaba: mamo...a tygrys ma siusiaka?

Ja: ma.

Gaba: a wilk i niedźwiedź?

Ja: też. Nawet dzik ma.

Gaba (po chwili zadumy): hmm...a dużego?

niedziela, 28 sierpnia 2011

Poprawiona :)


Wracamy rodzinnie z Kościoła.

Ja: ale jestem głodna, ratunku!!

Gaba: mamo! Nie "ratunku" tylko "mężusiu" !

:)))

czwartek, 25 sierpnia 2011

Wstążka


Gaba podbiega i zakłada mi na szyję wstążkę:

- mamo! To po to żebyś nie robiła Kukuryku. Bo jak robisz Kukuryku to kury uciekają...

?!

Opowiadanie


Wiesz mamo...któregoś dnia znalazłam taaaaaaakiego dużego ogórka. I postanowiłam go ukisić. Włożyłam go do naczynia, przykryłam i czekałam. W końcu go wyjmuję, patrzę! a na ogórku siedzi malutki lew! Ale przyjazny! To go zdjęłam i zaprowadziłam do lasu. Ogórka zjadłam. Był dobry.

poniedziałek, 15 sierpnia 2011

Rozczulające


Siadamy do śniadania.

Gaba: tatuniu jestem takim malutkim ptaszkiem, niew Ci usiąść na kolanach?

Tatunio


Zaczął padać ulewny deszcz więc moj maz wybiegł na podwórko zdjąć hamak. Gaba stoi ns ganku i w absolutnym zachwycie woła:

- tatuniu! Ty jesteś rycerzem!

:)))

Praktyczna


- mama! Moge zdjąć skarpetki i biegać boso? To mi sie nogi powietrzą!

wtorek, 9 sierpnia 2011

Królestwo


Siedzimy przy obiedzie.

Gaba: mamusiu, czy możesz sobie wyobrazić, ze moj dwór jest bardzo daleko?

Ja: jaki dwór? Królewski?

Gaba: tak! No myśmy sie zakochali, ja i król! I teraz tak sobie mieszkamy. Ale król na szczęście ma urlop i nie musi chodzić do pracy, fajnie co? I wyobraź sobie, ze moj król spotkał wilka! Ale przyjaznego. I ten wilk bardzo, ale to bardzo mamusiu lubi ciastka, wiesz? Bardzo no, kurcze!

Brak ci sił?


Gaba: babciu! Masz siłę ze mną pobiegać?

Babcia: nie bardzo...biegałyśmy cały dzień...

Gaba: no to weź sie napij kawy i miej siły!

sobota, 6 sierpnia 2011

Gaba opowiada.


Wiesz mamo...dziadkowie Mariolki umrzeli i poszli do nieba. Byli tam w piątek i w sobotę. I postanowili już wrócić. I jak dziadek wychodził to sobie przypomniał, że nie wziął babci! I musiał sie wrócić. Patrzy a tam stoi Pan Jezus i mówi, że babcia jest tu o, za jego plecami. Dziadek zerka,a tam leży wielki wilk! Ale przyjazny! I poszedł dziadek do domu a tam czekał na niego niedźwiedź! A na łóżku niedźwiedzia leżała babcia. I, niedźwiedź ją usypiał. No kołysał i opowiadał bajki. Koniec!

Cyrk


Gaba: łaaaaaaaaa!!! Jestem groźnym i złym lwem! Zaraz cię zjem i podrapię!

Ja: ojej, panie lwie. Dlaczego chce mnie pan gryźć i drapać?!

Gaba: bo jestem zdenerwowany!

Ja: a co tak zdenerwowało?

Gaba: ludzie, którzy mnie skrzywdzili i zabrali do cyrku! Łaaaaaaa!

Zaniemówiłam.

Ona sama to wydedukowała

Fanka Grechuty


Gaba bardzo lubi słuchać Grechuty i kilka piosenek zna na pamięć. Trzyma Mariolę w objęciach (karmi) i nuci sobie.

Nagle słyszę

- I ty, tylko ty będziesz moją lalą....

Wakacje na wsi


Jesteśmy na wsi (stąd trochę zaniedbany koparek). Gabrysia biega po podwórku. Przyjechała babcia.

- Gabula przywitasz się z babcią?

- nie mogę. Latam po wsi i stukam bzyczki!

Co to są bzyczki? ;)

wtorek, 26 lipca 2011

Niech będzie...


Tata: Maryśka! Zostaw te gumowce!

Gaba: a co to sa gumowce?

Tata: to buty, którymi bawi sie Marysia.

Gaba: a! Kalosze!

Tata: no niech będzie...

Gaba: Pochwalony Jezus Chrystus!

:)))

środa, 20 lipca 2011

Zachwycona ;)


Gaba budzi się z drzemki, jest jeszcze lekko nieprzytomna.

- mamusiu, poczytamy?

- dobrze córeczko, oczywiście. Jestem za.

- chwycona - mówi Gaba.

- słucham?!

- za-chwycona mamusiu!

czwartek, 14 lipca 2011

Uświadomiona

Gaba: mamo wiesz! Mam w brzuchu rodzeństwo dla Mariolki! Ale rodzić będę tylko na stojąco, pamiętaj!

:)))

To skomplikowane

Ja: Gaba! Bierz Mariolkę, idziemy spać.
Gaba: mamo. TO nie jest Mariolka.
Ja: ?! nie...? a kto?!
Gaba: Stefan, mój syn.
Ja: ?! yyyy.... rozumiem, że imię ma po tatusiu?
Gaba: nie. Tatą Stefana jest Kamil.
Ja: yyy....aha (coraz mniej pewnie czuję się w temacie)....a Stefan jest braciszkiem Marioli?
Gaba: mamo! Mariollaa jest dorosła, ma własne dzieci. To jest Stefan, mój syn. I Kamila.
Ja: A Rafał Stefano?! (nie wytrzymałam)
Gaba: jest w pracy. Ale to już przeszłość. To skomplikowane, rozumiesz?
Ja: yyy...nie....

Szczęśliwie dziś Mariolka jest Mariolką ;-)
Nie wiem skąd Gaba podłapuje takie komentarze...

niedziela, 10 lipca 2011

Kontrola

Gaba podlatuje do mnie i ni stąd ni  zowąd zadziera mi bluzkę do góry.
Ja: Gaba! Co robisz?!
Gaba: sprawdzam jak mi brat rośnie.

Najstarsza siostra

Gaba się doczekała, będzie kolejne rodzeństwo.

My: Gabuś. Mama ma w brzuchu dzidziusia. Będziesz miała kolejną siostrę lub brata.
Gaba(w absolutnym niedowierzaniu i szczęściu) : Braciszka?! Teraz mamo???? Już????
Ja: no nie już...pewnie jakoś na Wielkanoc, na wiosnę.
Gaba (podskakując): Mamo, mamo, mamo!!!!! A jak braciszek zacznie chodzić to będzie pchał wózek! Tata! Będziesz nosił w chuście. Ale kołysać to będę ja!!!!!

:-)))

piątek, 8 lipca 2011

Zamiana ról

6.15.
Skowronek wstał.
Gaba: mama mama mama! Chodź się pobawimy, że ja to Ty a Ty to ja.
Ja (nieprzytomna kompletnie): mmmhmm....pszszszytul mnie i spimy.
Gaba (w roli matki): no dobrze (po 5 sekundach) KONIEC PRZYTULANIA!
Ja: już? Ja chcę jeszcze!
Gaba: niestety, muszę iśc, naleśnik mi się przypala.

?!?!?!?!?!?!?!
Never ever!!!

Łaskawa

Godzina 6.30.
Gaba, w pełni sił, próbuje mnie wyciągnąć z łóżka.
Ja: Gabuś. Jestem nieprzytomna, nie mam siły!
Gaba (znudzona) no to weź przytul się do taty, nabierz siły i chodź. To mój mąż, ale możesz

Czyj mąż?

Widzę przez okno, że mój mąż wraca z pracy.
Ja: Dziewczyny! Tata idzie.
Gaba: JA mu otworzę! Bo to MÓJ mąż nie Twój mamo!

I wszystko jasne...

Tata Marioli

Ja: Gaba...a kim właściwie jest tata Mariolki?
Gaba: Nazywa się Rafał Stefano. Sprzedaje luksusowe samochody.

yyyy.....

?!

Marysia śpi w sypialni. Gab zniknęła mi z pola widzenia czyli prawdopodobnie poszła budzić Marysię :/

Ja: Gaba! Gdzie jesteś?!
Gaba: tutaj! Patrzyłam na Maryśkę. Śpi jak oszałała!

?!?!?!

Pytam!

Maryśka usiadła na ulubionym krzesełku Gaby. No i awantura gotowa.
Ja: no dobra, Maryśka mogła się Ciebie zapytać, to prawda, ale czy Ty kochana pytasz kiedy sobie siadasz na ulubionym krześle Mani, albo bierzesz jej zabawki?
Gaba: Pytam!
Ja: tak? a kogo?
Gaba: no jak to! Mariolki!

Opiekun

Ja: Gabulec chodź do mnie.
Gaba: nie mogę. Nie mam z kim zostawić Mariolki.

Po chwili przybiega
Ja: o! Jesteś. A Mariolka z kim?
Gaba: została z moim mężczyzną.

?!?!?!

Ci rodzice...

Gaba "dzwoni" do swojej koleżanki Reginy po tym jak się dowiedziała, że Regina czeka na kolejne rodzeństwo.
Gaba: cześć! Słyszałam, że będziesz mieć siostrzyczkę albo braciszka. Fajnie. Mi też rodzice obiecali braciszka. No, że się zastanowią jak Maryśka przestanie jeść z cycusia. Mówię Ci, z tymi rodzicami...kompletnie nie można dojść do ładu!


?!?!?!

Dialogi codzienne

Ja: Gaba! Chodź siku.
Gaba: nie mogę. Karmię.

****

Ja: Gabuś chodź, pobawimy się w sprzątanie.
Gaba: mamo...nie przeszkadzaj mi teraz bo muszę popracować!

****

Ja: Gabrielka! Zakładaj buciki i wychodzimy.
Gaba: nie mogę. Telefon mi dzwoni.

niedziela, 3 lipca 2011

To spryciula, no!

Marysia (obecnie skończony rok) jest na etapie zamiłowania do powtarzania dźwięków. Zwłaszcza po starszej siostrze. Przylatuje do mnie Gaba.
Gaba: Mamusiu! Marysia dałą mi swoją  ukochaną lalkę,dała mi Marżolenę! (lalki to u nas temat newralgiczny, każda musi mieć swoją i nie daj Bóg żeby ktoraś wzięła lalkętej drugiej...)
Ja: taaak????? naprawdę?
Gaba: tak! Tak mi powiedziała!
Ja: taaaak??? To ciekawe.... a jak Ci powiedziała!
Gaba: no zobacz! Maryyyyyyyyyyyysiu nie chcesz lalki prawda, nie, nie, nie?
Marysia: nie, nie, nie!!!
Gaba: Marysia da mi lalkę prawda, da, da, da?
Marysia: da, da, da!!!
Gaba: no widzisz mamusiu!

Współczuję dentystom...

Robię w kuchni śniadanie, dziewczyny bawią się, bardzo intensywnie i głośno, z tatą.
Nagle przybiega Gaba z młotkiem (!!!) w ręku (szczęśliwie zabawkowym od zabawki made by Ikea)
Gaba: mamo! Wiesz....jak dentyści nie mają głowy to muszę ich walnąć młotkiem...kurczę noooo...

?!?!?!?!

Odpocznij mamusiu!

Jest 8 rano, my już po śniadaniu, pada. Siedzę z dziewczynami w pokoju gdzie mają zabawki, minę mam nietęgą.
Gaba: chyba jesteś nie w sosie mamusiu...
Ja: tak Gabuś. Wiesz, źle ostatnio sypiam, zmęczona jestem, sił nie mam, a za oknem pada...
Gaba: to się możesz mamusiu tu na kanapie położyć obok nas i zasnąć. Pośpij sobie mamusiu, możesz, naprawdę!
Ja: naprawdę? A co Wy będziecie w tym czasie robić?
Gaba (z absolutnym spokojem): nakarmię Mariolę, pokołyszę, zabiorę Marysi zabawki...

;)))